Wygrzewanie słuchawek

2021/10/10 16:52 - 2021/10/10 22:48 #164 przez Józek - właściciel
Cześć
Ponieważ spotykam w sieci niewłaściwe informacje i głupie rady od znafców o tym jak szybko wygrzać słuchawki, postanowiłem napisać kilka zdań na temat optymalizacji brzmienia sprzętu w kontekście czasu, zwane wygrzewaniem.
Właściwe wygrzanie sprzętu, zwłaszcza słuchawek, bo one są najdelikatniejsze, jest kluczowe dla ich optymalnego brzmienia i długiego bezawaryjnego grania.

Nie jest prawdą, jakoby przetworniki izodynamiczne nie zmieniały brzmienia z czasem, bo nie mają resorów jak membrany dynamicznych przetworników.
Wraz z ilością przegranych, płyt ich brzmienie „szlifuje się”, pogłębia, wygładza i optymalizuje.
Jest to związane z lepszym przewodzeniem prądu, nie z mechanicznym zużyciem.
Z tego powodu każdy kabel i przetwornik, choć nie ma ruchomych elementów, też zmienia swoje brzmienie z czasem.
Proces ten nazywamy wygrzewaniem, co jest przenośnią i skrótem myślowym.
Nie da się tego procesu radykalnie skrócić ani przyspieszyć, a takie próby skutkują tylko uszkodzeniem przetworników, co owocuje brakiem maksymalnej formy brzmieniowej i dużym rozrzutem jakości dźwięku poszczególnych egzemplarzy.
Oczywiście zawodowi recenzenci, gdy dostają na tydzień lub dwa słuchawki, to chcą w tym czasie je wygrzać aby uzyskać i opisać optymalne brzmienie.
Nic z tego!
Wygrzewanie wymaga czasu, a potraktowanie cewek przetworników elektroakustycznych ciągłym sygnałem o dużej mocy, skutkuje ich przegrzaniem i spadkiem możliwości brzmieniowych lub nawet uszkodzeniem.
Moje słuchawki dochodzą powoli do maksymalnej formy w trakcie gdy słucham muzyki i odtwarzania audycji słowno-muzycznych z radia.
Tobie też polecam spokojnie, na raty, cierpliwie, sygnałem średniej mocy optymalizować swoje nowe słuchawki abyś był zadowolony z ich brzmienia.
Jeśli chcesz posłuchać zanim się zdecydujesz, to zapytaj dystrybutora o egzemplarz demo, który jest wygrzany.
Obciążenie ciągłe, nowych słuchawek, sygnałem dużej mocy, aż do zniekształceń, przez 10 dób, to metoda aby słuchawki uszkodzić.
Nawet jeśli będą jeszcze działać, to już nigdy nie zagrają na miarę zaprojektowanych możliwości.

Pozdrawiam
Józek
2021/10/10 21:59 #167 przez Anonim
Wygrzewanie ma rację bytu. Pierwszy raz zetknąłem się przy IEMach Klipsch R6 Reference in ear. Kupiłem je po recenzjach i posłuchaniu u kolegi. Nikt nie wspomniał o wygrzewaniu. Moje nówki dotarły 2 dni przed Bożym Narodzeniem. Pierwsze wrażenie - dostałem zepsute słuchawki. Dobrze że był to okres świąteczny i nie mogłem ich zwrócić. Zacząłem grzebać w czeluściach internatu i dowiedziałem się że potrzebują ok 80 godzin wygrzewania. Poczekałem i za to pięknie się odwdzięczyły.
Drugi przypadek to również IEM-y LZ A6 mini. Są to tribrydy- dynamik, armatura i piezoelektryk. Te potrzebowały przeszło 240 godzin (moje, bo wg internetu różnie od 180 do 260 godzin). Po wyjęciu z pudełka porażka - dźwięk był taki jakby sobie każdy przetwornik grał nie zważając na pozostałe, po prostu jazgot zamiast dźwięku. Po wygrzaniu są to moje ulubione (obok Meeaudio Pinnacle P1) nawet dokupiłem wersję mmcx bo moje miały gniazda 2pin.
2021/10/10 23:31 #169 przez Józek - właściciel
Cierpliwość jest nieodłącznym elementem muzyki, zarówno w przypadku tworzenia, grania, jak i jej odtwarzania na aparaturze audio. Budowa bardzo dobrych skrzypiec czy gitary trwa długo. Podobnie długo zaprojektowanie i wykonanie ostatecznej wersji wzmacniacza lub przetwornika.
Proces wygrzewania zabawek audio, to jak strojenie gotowego instrumentu.
Warto poświęcić temu czas, bo to się zwróci w postaci pięknego brzmienia muzyki.
2022/11/06 17:27 #221 przez Józek - właściciel
Jest jeszcze jeden aspekt związany z wygrzewaniem.
Urządzenie, które ma już całkowicie zoptymalizowane brzmienie, jeśli nie jest używane traci tą optymalizację.
Oczywiście nie wraca do stanu pierwotnego czyli fabrycznego ale traci maksymalną kondycję do grania.
To zjawisko dotyczy zarówno aktywnych urządzeń, a więc zasilanych prądem, np: wzmacniacz, dyskofon, jak i biernych, np: słuchawki ale także przewody.
Im urządzenie jest bardziej wyrafinowane, tym szybciej traci pełną kondycję.
Dla przykładu genialne słuchawki Oppo PM-1 i ENIGMA Dharma D1000 już po dwóch tygodniach nieużywania, potrzebują kilku godzin grania, zanim pokażą pełnie swoich możliwości. Wiadomo, że w systemie wzorcowym i ze srebrnymi kablami gdzie pokazują swoją pełnię.
Nie żartuję. Zdziwiony?
To nie magia tylko osłabienie zdolności przewodnictwa mikro sygnałów.
Nieraz sam o tym zapominam i gdy po kilku tygodniach lub miesiącach, ponownie podłączam PM-1 i słucham z nich muzy, to zastanawiam się dlaczego tak bardzo mi się podobały skoro grają tak zwyczajnie.
Po kilku lub nawet kilkunastu przegranych albumach, pokazują mi znowu co potrafią i ich niesamowite brzmienie zaskakuje mnie tak jak wcześniej, gdy pisałem ich recenzję i nie mogę się od nich oderwać.
Oczywiście jeśli bardzo wyrafinowane słuchawki grają z fabrycznym lub innym kablem średniej klasy i z przeciętną elektroniką, to spadku formy brzmieniowej możesz nie zauważyć lub będzie on niewielki.
Kable też tracą kondycję ale im wystarcza zwykle 2-3h aby powrócić na szczyt formy.

W związku z tym, posiadanie kilkunastu słuchawek wnosi problem użytkowy, który wymaga cierpliwości.
Nie mogę wyjąć dowolnych z pudełka i od razu cieszyć się pełnią muzyki w ich wykonaniu.
Dlatego maksymalnie mam w użyciu cztery i z każdych słucham 1-2 płyt, co kilka dni aby były w pełnej kondycji.
Mam nadzieję, że przyda Ci się ta wiedza.
Cierpliwego słuchania....
Zasilane przez Forum Kunena